3 argumenty warte 959 416,14 zł – dlaczego wykonawcy wygrali spory o roboty dodatkowe
Prawie milion złotych. Tyle łącznie odzyskali wykonawcy w trzech różnych sporach sądowych o roboty dodatkowe. Każdy z nich opierał się na innym argumencie, ale wszystkie mają wspólny mianownik: wykonawca wiedział, jak zakwestionować to, co zamawiający uważał za przesądzone.
W tym artykule rozkładam te trzy sprawy na czynniki pierwsze. Nie po to, żeby dać gotowy przepis – bo każdy kontrakt ma inny stan faktyczny – ale żeby pokazać mechanizmy, które zadecydowały o wygranej.
Argument 1: „Mieliśmy za mało czasu, żeby to wykryć”
Budowa kubaturowa. Budżet: 35,3 mln zł. Roszczenie: 343 719,80 zł.
Okładziny akustyczne w budynku – 19% więcej powierzchni niż wynikało z kosztorysu inwestorskiego i przedmiaru.
Zamawiający bronił się standardowo: to przecież tylko przedmiar, a tak w ogóle wykonawca powinien to wykryć na etapie ofertowania.
Problem w tym, że między przekazaniem dokumentacji a terminem złożenia oferty minęło raptem kilka tygodni. Biegli potwierdzili: w praktyce możliwość wyłapania takiego detalu w takim oknie czasowym zahacza o budowlane science-fiction.
To jest mechanizm, który warto zrozumieć: czas na ofertowanie nie jest neutralny. Jeśli zamawiający daje wykonawcy 6 tygodni na wycenę projektu, który projektant przygotowywał przez długie miesiące czy nawet lata to nie wykonawca ponosi ryzyko niewychwyconych rozbieżności.
Pytanie, które warto sobie zadać: czy ktokolwiek w trakcie przetargu prosił o wydłużenie terminu? I co się stało z tym wnioskiem?
Argument 2: „Zmieniły się papiery administracyjne”
Renowacja zabytkowego budynku w systemie „zaprojektuj i wybuduj”. Budżet: 2,9 mln zł. Roszczenie: 301 457,58 zł (skorygowane przez biegłego do 146 317,22 zł).
W pakiecie obowiązków wykonawcy remont wieży ratuszowej. Po rozpoczęciu prac okazało się, że stan wieży jest na tyle zły, że konieczna jest jej rozbiórka i odbudowa.
Inwestor zmienia projekt i pozwolenie od konserwatora zabytków. Nie chce jednak zmienić umówionego ryczałtu.
Sąd poszedł ciekawym tokiem myślenia: dokumenty przetargowe to jak historia przeglądarki – pokazują, jak zamawiający rozumiał to, co chciał kupić.
Skoro zatem zamawiający po ujawnieniu się problemu z wieżą musiał zmienić „podkładkę administracyjną” od konserwatora, to znaczy, że pierwotny zakres nie obejmował tak daleko idącej ingerencji.
Kluczowy mechanizm: to, co zamawiający opisał w przetargu, definiuje granice ryzyka wykonawcy. Gdy dokumenty administracyjne się zmieniają po podpisaniu umowy powinny zmienić się też pieniądze wykonawcy.
Argument 3: „Nie mogliście przerzucić na nas tego ryzyka”
Budowa drogi wojewódzkiej. Budżet: 174,1 mln zł. Roszczenie: 469 379,12 zł.
Konieczność wymiany gruntu tam, gdzie projekt przewidywał tylko jego wzmocnienie.
Zamawiający zabezpieczył się solidnie: klauzule o obowiązku weryfikacji dokumentacji, o braku prawa do roszczeń, o przejęciu ryzyka przez wykonawcę. Dłuższe niż sienkiewiczowska trylogia.
Patrząc na sam papier wykonawca powinien przegrać. Sąd rozstrzygnął jednak spór inaczej.
Wynagrodzenie ryczałtowe obejmuje ryzyka możliwe do stwierdzenia przez starannego wykonawcę – nie wszystkie ryzyka istniejące na świecie. A gdyby umowa przenosiła na wykonawcę całość ryzyk, łącznie z wadami projektu, to takie postanowienia byłyby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, czyt. nieważne.
To jest fundamentalne pytanie każdego sporu o roboty dodatkowe: czy wykonawca mógł to w praktyce stwierdzić i przełożyć na złotówki?
Wspólny mianownik: nie chodzi o przepisy, chodzi o mechanizm sporu
We wszystkich trzech sprawach wykonawcy wygrali nie dlatego, że znali przepisy lepiej niż zamawiający. Wygrali, bo potrafili pokazać sądowi, jak działał mechanizm przerzucania ryzyka i dlaczego w ich przypadku ten mechanizm zawiódł.
Szczegółową analizę każdego z tych argumentów znajdziesz w filmie:
Masz kontrakt, w którym coś nie gra?
Spory o roboty dodatkowe rzadko są oczywiste. To, czy masz argumenty, zależy m.in. od tego, jak została skonstruowana umowa, co zawierała dokumentacja przetargowa i jak przebiegało ofertowanie. Ocena tego wymaga konkretnej analizy i strategii, nie ogólnych wskazówek.
Jeśli zarządzasz kontraktem, w którym ten problem już się pojawił — opisz sytuację w kilku zdaniach: biuro@kancelariamroz.pl II 577 665 077.



Napisz komentarz