4 wyroki, które zmieniają pozycję podwykonawcy w sporze
Podwykonawca nie jest mniejszą wersją generalnego wykonawcy. Ma inną rolę, inny zakres odpowiedzialności i – co kluczowe – inne argumenty w sporze. Problem w tym, że wiele firm pomija te różnice, kiedy trzeba rozmawiać o wątkach takich jak roboty dodatkowe czy kary umowne.
Poniżej cztery mechanizmy z orzecznictwa, które pokazują, jak sądy rozumieją pozycję podwykonawcy – i dlaczego to rozumienie często różni się od tego, co pada w rozmowach na linii podwykonawca-generalny wykonawca.
1. Podwykonawca to zadaniowiec, nie gość od wszystkiego
Art. 649 k.c. ustanawia jedną z fundamentalnych zasad w sporach o zakres robót: jeśli z umowy nie wynika co innego wykonawca ma zrobić wszystko co widać w projekcie .
Te domyślne „wszystko” to problem generalnego wykonawcy. To jemu inwestor powierza zadanie postawienia w terenie tego, co narysował projektant.
Rola podwykonawcy jest inna. On jest od tego, co wskazano mu do zrobienia. Dlatego sięganie do całości dokumentacji nie przekłada się na jego sytuację.
To rozróżnienie ma praktyczne konsekwencje: gdy pojawia się spór o zakres robót, podwykonawca może argumentować, że jego zobowiązanie ograniczało się do tego, co konkretnie mu zlecono, a nie do wszystkiego, co przyjął na siebie generalny wykonawca.
2. Zaprojektuj i wybuduj – ale nie dla podwykonawcy
Generalny wykonawca w formule „zaprojektuj i buduj” odpowiada za całość inwestycji. Od projektu po realizację. Podwykonawca zazwyczaj wchodzi tylko na etapie „buduj”. To fundamentalna różnica w zakresie odpowiedzialności, która ujawnia się w momencie sporu.
Typowy scenariusz: inwestor odmawia dopłaty za roboty dodatkowe. Generalny wykonawca próbuje przerzucić ten ciężar na podwykonawcę. Rzuca klasyczne „Niestety, inwestor nie płaci nam, my nie płacimy Wam”. Sęk w tym, że ekonomiczny ciężar tego problemu spada na barki podwykonawcy.
Tym, co umyka generalnym wykonawcom w takim przypadku jest fakt, że o sytuacji podwykonawcy decyduje umowa podwykonawcza, a nie relacja generalnego wykonawcy z inwestorem. To, że inwestor może odmówić dopłaty generalnemu wykonawcy nie oznacza, że on może odmówić dopłaty podwykonawcy. Podwykonawca nie ponosi ryzyka sporu, którego stroną nie jest.
3. Odstąpienie od umowy a odpowiedzialność inwestora
Odpowiedzialność solidarna inwestora wobec podwykonawcy (art. 647¹ k.c.) obejmuje wynagrodzenie. Zapłata podwykonawcy po odstąpieniu wcale nie musi się to łapać.
Mechanizm jest taki: przy odstąpieniu od umowy podwykonawczej z mocą wsteczną, umowa traktowana jest tak, jakby nigdy nie istniała. Owszem, trzeba rozliczyć to, co wykonano, ale to rozliczenie to już nie „wynagrodzenie” w rozumieniu przepisów. A skoro to nie wynagrodzenie, inwestor nie musi go płacić.
Czerwona flaga w umowie podwykonawczej: klauzule odstąpienia „z mocą wsteczną”, „ex tunc”, „wg wyboru generalnego wykonawcy”. Każda z nich może odciąć podwykonawcę od ochrony, którą daje mu solidarna zapłata inwestora.
Istotne zastrzeżenie: czym innym jest odstąpienie od kontraktu głównego (między inwestorem a generalnym wykonawcą). To nie kasuje odpowiedzialności inwestora wobec podwykonawcy.
4. Kary umowne za opóźnienie? A kto koordynował budowę?
Generalny wykonawca jest koordynatorem budowy. Jeśli podwykonawca nie dotrzymał terminu, pierwszym pytaniem powinno być: dlaczego?
Jeśli przyczyną była słaba koordynacja – kolizje z innymi brygadami, brak frontu robót, opóźnione przekazanie dokumentacji – to podwykonawca ma pole do obrony prostym argumentem: „GW słabo zarządzał budową”.
W umowach podwykonawczych regularnie pojawiają się klauzule o obowiązku zgrania działań z innymi podwykonawcami. Taki obowiązek działa w zdroworozsądkowych granicach. Jeśli budowa biła rekordy chaosu organizacyjnego przekroczenie terminów przez podwykonawcę nie jest jego odpowiedzialnością. To problem tego, kto tę budowę powinien koordynować (czyt. GW).
Wspólny mianownik
Każdy z tych czterech mechanizmów sprowadza się do jednego: świadomości tego w jakich ramach działa podwykonawca na budowie i czym te ramy różnią się od sytuacji generalnego wykonawcy.
Szczegółową analizę każdego z tych wyroków znajdziesz w filmie:
Problemy z umową podwykonawczą
Wielu podwykonawców słyszy od generalnego wykonawcy, że dostają po prostu to, co GW dostał od inwestora. Jednak to, że generalny wykonawca chciałby stosować taką zasadę nie oznacza wcale, że może to skutecznie zrobić.
Jeśli zarządzasz umową podwykonawczą i masz podobny problem – opisz sytuację w kilku zdaniach: biuro@kancelariamroz.pl II 577 665 077



Napisz komentarz