3 słowa w umowie, które kosztują wykonawcę najwięcej
Gdybym miał wskazać trzy słowa w kontrakcie budowlanym, które najczęściej mają największe konsekwencje finansowe dla wykonawcy, byłyby to:
- nieważność,
- rygor,
- ryzyko.
Nie dlatego, że są rzadkie. Właśnie dlatego, że są używane często i pozornie niewinnie.
W tym artykule nie chodzi o technikę wyszukiwania w projekcie umowy w wordzie. Chodzi o zrozumienie, co te słowa naprawdę robią z Twoją pozycją w sporze.
„Nieważność” – gdy forma staje się pułapką
W umowach często pojawia się sformułowanie: „…pod rygorem nieważności”.
Brzmi formalnie. Niewinnie. Standardowo.
W praktyce oznacza to jedno: jeżeli nie zachowasz wskazanej formy – Twoje działanie po prostu nie istnieje w obrocie prawnym.
Przykład klasyczny: odstąpienie od umowy. Jeżeli umowa wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności mejl czy nieprawidłowo podpisany dokument nie wywołają skutku.
W sporze budowlanym takie „detale formalne” nie są detalami. Decydują o tym, czy w ogóle wszedłeś w określony etap relacji kontraktowej. „Nieważność” to słowo, które potrafi zmieść z planszy wszystkie merytoryczne argumenty na Twoją korzyść.
„Rygor” – gdy termin staje się granicą nie do przekroczenia
Drugie słowo to „rygor”.
Najczęściej występuje w zdaniach typu: „Wykonawca powiadomi inwestora w terminie 7 dni pod rygorem utraty prawa do powoływania się na daną okoliczność”.
To już nie jest kwestia uporządkowania korespondencji. To jest kwestia utraty roszczenia.
W kontraktach budowlanych coraz częściej pojawiają się umowne terminy zawite, czyli takie, których przekroczenie zamyka drogę do określonego działania. Prawo dopuszcza takie rozwiązania jak długo nie przekraczamy zdrowego rozsądku w zakresie proporcjonalności, realności i równowagi kontraktowej.
Problem polega na tym, że w praktyce wykonawca dowiaduje się o znaczeniu „rygoru” dopiero wtedy, gdy inwestor powoła się na jego przekroczenie. A wtedy ryzyko braku odzyskania pieniędzy przez wykonawcę gwałtownie wzrasta.
„Ryzyko” – najbardziej pojemne słowo w kontrakcie
Trzecie słowo jest najgroźniejsze, bo najbardziej pojemne: „ryzyko”.
- „Wykonawca ponosi ryzyko…”
- „W cenie uwzględniono wszelkie ryzyka…”
- „Na własny koszt i ryzyko…”
W teorii wszystko jasne. W praktyce to właśnie wokół tego słowa toczy się większość sporów o roboty dodatkowe, błędy projektowe i nieprzewidziane okoliczności.
Sądy regularnie podkreślają, że wynagrodzenie ryczałtowe nie obejmuje wszystkich istniejących ryzyk, lecz tylko te, które były możliwe do dostrzeżenia przez wykonawcę działającego z należytą starannością.
Granica nie przebiega więc między „ryczałt” a „brak roszczeń”. Granica przebiega między ryzykiem przewidywalnym a takim, którego nie dało się realnie skalkulować. I to właśnie wokół tego rozróżnienia buduje się strategię sporu.
Wspólny mianownik: słowa, które zmieniają rozkład sił
„Nieważność” decyduje o tym, czy Twoje działanie w ogóle istnieje.
„Rygor” decyduje o tym, czy możesz powołać się na określoną okoliczność.
„Ryzyko” decyduje o tym, kto zapłaci za to, czego nie przewidziano.
To nie są techniczne zwroty. To są słowa, które przesuwają ciężar finansowy z jednej strony kontraktu na drugą.
Dlatego problem nie polega na tym, czy używasz skrótu Ctrl + F. Problem polega na tym, czy rozumiesz, jak te słowa będą pracowały w sądzie.
Szczegółowo omawiam te mechanizmy w filmie:
Masz umowę, która zaczyna pracować przeciwko Tobie?
Analiza pojedynczego postanowienia w oderwaniu od całej umowy rzadko daje odpowiedź.
Znaczenie mają rzezy takie jak kontekst, konstrukcja wynagrodzenia, rozkład obowiązków i przebieg realizacji kontraktu.
Jeżeli odpowiadasz za kontrakt o istotnej wartości i masz wątpliwość, czy jedno z tych „niewinnych” słów nie zamknęło Ci drogi do roszczenia — opisz sytuację w kilku zdaniach:
biuro@kancelariamroz.pl | 577 665 077



Napisz komentarz