st. 17, 2023

Łukasz Mróz

Błędy projektu + błędy wykonawcze – kto odpowiada za wady? #199

Z placem budowy jest jak z więzieniem. Kogo nie spytasz on akurat jest niewinny.  A po bliższym przyjrzeniu się z tą niewinnością bywa różnie.

Wada przez projekt i wykonawstwo


W ten scenariusz wpisuje się wyrok, który do omówienia wybrała Gabriela. 

Źródłem problemu były w nim wady obiektu. Wady, w przypadku których projektant wskazywał palcem na wykonawcę, a ten rewanżował się tym samym. Co ciekawe jeszcze zanim sprawa trafiła do sądu zamawiający rzucił na stół ekspertyzę wskazującą, że za problem odpowiadają błędy z etapu realizacji. Wykonawca przebił ją swoją ekspertyzą dowodzącą, że to projektant popełnił faux pass. Do tego eksperckiego trio dołączyła opinia biegłej, która już w procesie ustaliła, że wykonawca ma wprawdzie swoje za uszami, ale pierwsze skrzypce w elegii jakości obiektu zagrał zdecydowanie projektant. [swoją drogą podlinkuję to następnemu inżynierowi, który wzdychając stwierdzi, że co prawnik to inna ocena] 

I na kanwie takiego przerzucania odpowiedzialności na linii projektant-wykonawca sąd musiał znaleźć odpowiedź na pytanie czy zamawiający mógł zatrzymać kaucję wykonawcy w związku z powstałymi wadami czy też powinien mu zwrócić te sporne pół miliona złotych.

Problemy oceniane przez sąd


Przy okazji rozstrzygania sporu sąd pochylił się nad kilkoma ciekawymi wątkami, a my pochyliliśmy się nad mikrofonami, żeby o nich opowiedzieć. W menu znalazły się:

Brak stwierdzenia błędów projektowych przez inspektora nadzoru jako argument wykonawcy za tym, że on tym bardziej nie był w stanie ich wykryć

Od wielu lat sądy powtarzają, że staranność wykonawcy nie obejmuje szczegółowej weryfikacji dokumentacji z zachowaniem standardu projektanta czy prowadzenia specjalistycznych obliczeń. Wykonawca jest realizatorem robót i to realizacja tego, co przekazano mu na papierze jest jego domeną. W tym konkretnym sporze sąd I instancji do standardowego pakietu uwag dorzucił ciekawą rzecz do uniwersalnego użycia – skoro ustanowiony na budowie inspektor nadzoru inwestorskiego nie wychwycił błędu, to dlaczego mielibyśmy oczekiwać tego od wykonawcy?

Połączenie błędów projektowych i błędów wykonawczych jako źródło wad obiektu – kto ponosi odpowiedzialność wobec inwestora?

Ostatecznie sąd II instancji oceniając opinię biegłej doszedł do wniosku, że do błędów projektu wykonawca dołożył własne błędy wykonawcze na etapie realizacji obiektu. Problemem dla rozstrzygnięcia tego czy wykonawcę można obciążyć wadami okazało się jednak wykazanie w procesie związku między jego uchybieniami a występującymi w obiekcie przeciekami. Biegła ogólnikowo stwierdziła, że do powstania przecieków błędy projektowe przyczyniły się w 90-80%, a błędy wykonawcze w 10-20%. Zabrakło jednak ustalenia czy problematyczne pęknięcia ścianek i rysy stropu powstałyby także, gdyby uwzględnić tylko wady wykonawcy.

Innymi słowy sąd nie stwierdził, że w występującym scenariuszu w ogóle nie można mówić o potencjalnej odpowiedzialności wykonawcy za wady. Uznał jedynie, że brakuje mu danych, żeby ją ocenić.

W mojej ocenie jest to wątek najciekawszy i jednocześnie dający najwięcej miejsca do ciekawej dyskusji.

Propozycja podwykonawcy co do zmian projektowych przekazana projektantowi sprawującemu nadzór autorski jako spełnienie przez wykonawcę standardu uprzedzenia inwestora o ryzyku wystąpienia wad obiektu

Uwag do dokumentacji nie zgłosił wykonawca tylko jego podwykonawca. Co więcej nie zgłosił ich inwestorowi tylko projektantowi. Mimo to sąd uznał, że takie działanie stanowiło odhaczenie spoczywającego na wykonawcy obowiązku uprzedzenia inwestora o możliwych perturbacjach robót z uwagi na defekty dokumentacji.

Brak odnotowania w dzienniku budowy kwestii problematycznych a powoływanie ich w procesie sądowym

To kolei wyrok, w którym sąd jasno podkreśla – nie fetyszyzujmy roli dziennika budowy jako dowodu w procesach budowlanych.

Prawidłowe skorzystanie przez inwestora z kaucji gwarancyjnej

W największym stopniu do niekorzystnego dla siebie rozstrzygnięcia przyczynił się tak naprawdę sam inwestor. Nieprawidłowo podjął legendarne „kroki prawne”. Zamiast zrealizować konkretne roszczenie czy uprawnienie pozwolił sobie na bezrefleksyjne zatrzymanie kaucji, a jego jedynym uzasadnieniem było przy tym „bo przecież są wady”.

To jest Gabriela. Gabriela wybrała wyrok do tego odcinka podcastu. Gabriela mówi też w nim mądre rzeczy. Dziękujemy Gabrielo.

Łukasz Mróz

Od wielu lat swoją wiedzą na temat prawnej strony kontraktów budowlanych dzielę się online jako pisząc teksty, nagrywając podcasty i wideo.

Napisz komentarz

Sprawdź także